St. Moritz 15-21 marca 2009

Do wyjazdu w szwajcarskim Sankt Moritz zaprosiliśmy wszystkich, którym jazda na nartach w połączeniu ze zwiedzaniem najpiękniejszych kurortów narciarskich przypadła szczególnie do gustu. Mimo, że większość zgłoszonych kandydatów miała już kontakt z tak nadzwyczajnymi górami, ten alpejski region był dla nas wszystkich zupełnie nowym odkryciem. Oczekiwania były duże. St. Moritz jest wielokrotnym gościem alpejskiego Pucharu Świata i słynie z 350 km niesamowicie szerokich tras narciarskich, obsługiwane przez 56 wyciągów.

Miejscem pobytu stał się Hotel Schloss Welness & Family **** w Pontresinie. Niegdyś zamek, dzisiaj odrestaurowany i przygotowany do obsługi gości na najwyższym poziomie. Hotel otoczony górami z płynącą pod nim rzeką robił wrażenie. W oddali widać było przejeżdżające między kurortami ,,narciarskie pociągi".

Uczestnicy wyjazdu już od wczesnych godzin popołudniowych meldowali się w hotelu. Było miło po raz kolejny spotkać się , porozmawiać, popytać co się zmieniło od naszego ostatniego spotkania w Innsbrucku. Byli i tacy, od których dostaliśmy kredyt zaufania po raz pierwszy. Wieczorem przyszedł czas na pierwszą wspólna kolacje i omówienie planu na nadchodzący wypełniony aktywnościami nie tylko narciarskimi tydzień. Atmosfera była wyśmienita, a wszyscy pomimo zmęczenia uśmiechnięci i gotowi na nowe wyzwania..

Szkolenie rozpoczęliśmy w poniedziałek rano odwiedzając tereny narciarskie Corvigli. Ski-busem dotarliśmy do dolnych stacji narciarskich, po wjechaniu na szczyt kolejką linowo-terenową dokonaliśmy podziału na grupy. Gdy grupy zostały ustalone rozjechaliśmy się na rożne stoki według podziału na stopień trudności tras. Pod czujnym instruktorskim okiem z białego szaleństwa korzystało w sumie 5 zespołów w tym drużyna dzieciaków. Treningi trwały nawet 6 godzin dziennie. O 13.00 robiliśmy sobie przerwę na lunch i odpoczynek.

Kolejne dni spędziliśmy na stokach Corvatscha. Jak zwykle trening rozpoczynaliśmy rozgrzewką, dość niecodzienną, bo na wysokości 3300 m.n.p.m. Wspaniałą atrakcją jaką tam zastaliśmy była trasa z pomiarem prędkości, która po każdym zjeździe automatycznie wyświetlała się na elektronicznej tablicy. Odcinek z dużym kątem nachylenia i długości 150m pozwalał nam na rozwinięcie prędkości od 76 do 83 km/h.

Piątego dnia wyjazdu gościły nas zbocza Diavolezzy. Baśniowy klimat tego zimowego raju sprzyjał ostatnim, kończącym szkolenie zjazdom. Zastaliśmy tam wielokilometrowe, oznakowane kolorem czerwonym szlaki, na którym jeździło się bardzo przyjemnie. Przez cały czas na drugim planie mieliśmy przepiękne widoki i niekończące się słońce. Uwieńczeniem ostatnich szusów miał być ekstremalny zjazd freeride, ale niestety na ten zjazd z przyczyn od nas niezależnych musimy jeszcze poczekać.

Dolina Engandiny stwarza wiele możliwości do uprawiania różnego rodzaju sportów zimowych.Szkoleniu towarzyszył program dodatkowych atrakcji rekreacyjnych. Zorganizowaliśmy wycieczkę na biegówkach z miasteczka St. Moritz do Pontresiny. Szlaki biegowe jakie tam zastaliśmy były świetnie utrzymane, a odcinek 15 km pokonaliśmy ,,spacerkiem" w ciągu 2 godzin. Byliśmy oczarowani trasami. Podczas jedynego zachmurzenia i chwilowego pogorszenia pogody udaliśmy się na rakiety śnieżne. Jak na pierwszy kontakt z tymi dyscyplinami można śmiało powiedzieć, że wszyscy świetnie dali sobie radę. Było naprawdę wesoło!

Podczas tego wyjazdu można by rzec, że góry mieliśmy zupełnie dla siebie - na trasach było niewiele ludzi , a słoneczko grzało jak w solarium. U niektóry uczestników widać "w stylu pandy" - odciśnięte słońcem gogle.

Po powrocie do hotelu przychodził czas na umilaliśmy sobie czas na odnowę biologiczną w Spa, w którym zabiegi doskonale regenerowały organizm przed kolejnymi dniami jazdy. Kto chciał mógł zrobić zakupy w sklepach St. Moritz. Byliśmy również świadkami przejazdu Ekspresu Lodowcowego, który pokonuje jedną z najbardziej malowniczych na świecie tras kolejowych. Podczas 7,5-godzinnej podróży między St. Moritz i Zermatt ten panoramicznie przeszklony pociąg mija 291 mostów, 91 tuneli, 7 dolin wspinając się na przełęcz Oberalp na wysokości 2033 m n.p.m.

Uczestnicy szkolenia brali czynny udział w sesjach fotograficznych, które ukazujemy na łamach naszego serwisu internetowego. Można powiedzieć, że były to sesje na najwyższym poziomie. Nie tylko ze względu na wysokość nad poziomem morza. Zachęcamy do obejrzenia materiału z naszego wyjazdu. W ramach integracji poza-narciarskich wybraliśmy wieczorny relaks w kubańskim klubie z muzyką na żywo. Impreza miała charakter jubileuszu urodzin! Wszystkiego najlepszego dla Gienia! Obowiązkowe tańce na stołach, w końcu kto umie bawić się tak dobrze jak my Słowianie!

Alpy są wyższymi górami niż te, które zastajemy w naszym kraju i chyba możemy tylko pozazdrościć , że Szwajcarzy mają tak piękne miejsca do jazdy na nartach. Pierwsza edycja szkolenia w St. Moritz już za nami. Uczestnicy doznali dużej dawki poznania gór i technik narciarstwa, przygody, a także chwil całkowitego relaksu, wypełnionego wieczornymi relacjami z postępów! Wszyscy zgodnie oceniliśmy, że ta podróż była jedną z najlepszych. Z ogromną przyjemnością oglądamy zdjęcia z pierwszoplanowymi opalonymi buziami na tle imponujących widoków. Ogromnie cieszmy się za wspólnie spędzony czas i dziękujemy. Wrócimy tam jeszcze na pewno, ponieważ uważamy , że światowa sława tej miejscowości jest zupełnie zasłużona.

 

Pozdrawiamy

Kasia, Iza, Marysia, Andrzej i Michał

 

Galeria

St. Moritz III 2009